LGKS 38 Podlesianka Katowice

Oficjalny serwis internetowy

W kryzysie: Podlesianka – Urania Ruda Śląska 0-2

Plan na tą rundę były zgoła inny, lecz piłka bywa przewrotna i nieprzewidywalna. Niestety nasi zawodnicy wpadli w mały dołek i przegrali drugie spotkanie z rzędu. Tym razem górą okazała się Urania Ruda Śląska, która ograła nas na własnym stadionie 0-2.

Mecz był bardzo wyrównany, choć byłby dośc długie momenty kiedy to nasz zespół przejmował inicjatywę i grał naprawdę z polotem. Z pewnością można powiedzieć, że spotkanie było atrakcyjne dla kibiców i toczone było w szybkim tempie, czemu sprzyjały typowo „angielskie” warunki pogodowe.

Początek spotkania to lekka przewaga Podlesianki, która mogła fantastycznie rozpocząć mecz, gdyby Kubacki nie „siksował” przy uderzeniu z woleja w polu karnym gości.

Jakiś czas później obrońcami ostro zamieszał Kaczmarczyk, jednak jego soczysty strzał trafił prosto w ręce dobrze ustawionego Pardeli.

Za kilka minut do spięcia doszło tym razem pod naszą bramką, kiedy to skierowaną w stronę własnej bramki przez Brehmera piłkę, z dużym refleksem wyłapał Wolan.

W kolejnej akcji znowu nasz bramkarz pokazał się z dobrej strony, kiedy po prostopadłym zagraniu Kota, bardzo dobrze skrócił kąt i strzelającemu Krzywemu pozostało tylko uderzyć poza światło bramki.

Był to okres w którym gości stosowali dość agresywny pressing na naszych obrońcach, jednak w drugiej części pierwszej połowy, zaczęliśmy odzyskiwać lekką przewagę i kontrolę w grze.

Na kwadrans przed końcem Kaczmarczyk przejmuje piłkę na pierś i uderza z półobrotu w polu karnym Uranii. Bramkarz paruję piłkę lecz niestety Kubackiemu nie udaje się w trafić w tempo odbitej piłki i szansa na objecie prowadzenie uciekła.

Tuż przed gwizdkiem sędziego na przerwę mogła paść dla nas bramka „do szatni”. Rzut rożny egzekwuje Kut, a jeden z obrońców zbija piłkę na 30 metr w stronę nadbiegającego Brehmera, który uderza z powietrza i brakło bardzo niewiele by piłka wpadła „za kołnierz” Pardeli.

Na przerwę oba zespoły schodziły z bezbramkowym remisem.

Po zmianie stron lepiej wszedł w mecz nasz zespół i już po kilku minutach mógł objąć prowadzenie. Kut halowym zagraniem przenosi piłkę nad obrońcami, wprost do wybiegającego na czystą sytuację Kaczmarczyka, lecz sędzia mocno kontrowersyjnie dopatrzył się spalonego. Dosłownie akcję później Kut znowu zagrywa prostopadłą piłke, tym razem do Kubackiego i kolejny raz, naszym zadniem błędnie, sędzia boczny unosi chorągiewkę do góry.

Nietety w mmomencie kiedy nasza gra zaczynała nabierać coraz większych rumieńców, dokładnie jak w meczu z Paniówkami, dajemy sobie wbić bardzo prostego gola. Mimo próby przejecia piłki przez kiku (!) naszych zawodników, gracz Uranii wygrywa „przebitkę” przed naszym polem karnym i piłka trafia do Skudlika, który mierzonym strzałem zdobywa bramkę dla gości z Rudy Śląskiej.

Kolejne minuty to walka o odrobienie straty. Niewiele brakowało by szybko do tego doszło, kiedy miękką wrzutę z lewej strony wykonał Kaczmarczyk, niestety piłka przeszła nieznacznie nad głowa nadbiegającego Witasa.

Bardzo aktywny tego dnia Kut, parę minu później przerzuca piłkę na lewą stronę do Zająca, ten ogrywa ścięciem do środka pola karnego obrońcę, jednak strzał z „gorszej” nogi pada łupem bramkarza.

Po długim okresie w defensywie do sytuacji doszli goście, choć pomógł im błąd Sieniawskiego, po którym Kot wyszedł sam na sam z Wolanem, ale nasz golkiper interwencją w stylu Artura Boruca kapitalnie wybronił strzał snajpera Uranii.

Ciągle napieraliśmy by wyrównać stan meczu, jednak po naszym rzucie rożnym nadziewamy się na katastrofalną w skutki kontrę, po której Krzywda strzela bramkę na 0-2. Tak jak i pierwszy gol był zupełnie do uniknięcia, gdyż trzykrotnie mogliśmy bezpiecznie przerwać tą akcję. Niestety, ale ciągle w kluczowych momentach brakuje nam większej determinacji lub po prostu zimnej krwi.

Momentalnie po wznowieniu gry przechodzimy do ataku. Lewym skrzydłem urywa się Zając, jednak zamiast dogrywać do nachodzącego Stompora decyduje się na strzał z ostrego kąta i uderza w boczną siatkę.

Podobną akcję przeprowadził Kaczmarczyk, jednak w tym przypadku nasz napastnik zagrał wzdłuż linii, a wchodzący na „krótki słupek” Stompor strzelił minimalnie obok bramki.

Kolejne minuty przynosiły dobre okazje bramkowe, ale czas uciekał nieubłaganie. W ostatnich chilach Kaczmarczyk dostaje od Brehmera piłkę w polu karnym, lecz uderza minimalnie obok bramki.

Ostatnia okazaja zakończyła się gwizdkiem kończącym mecz – Kut mocno przymierzył z rzutu wolnego, lecz piłka przeszła nieznacznie obok słupka.

Warto na koniec wspomnieć, iż przed spotkaniem zawodnicy Podlesianki postanowili wesprzeć kontuzjowanego Dawida Colika, którego najprawdopodobniej czeka operacja kolana i dość długa przerwa w grze. Gracze przed spotkaniem ubrali okolicznościowe koszulki. Nie ma co ukrywać, iż brak popularnego „Cola” był aż nadto widoczny w naszej grze…Zdjęcie pod raportem meczowym.

Kolejny mecz, to derbowy pojedynek z sensacyjnym liderem – Spartą Katowice. Mecz w sobotę o godz. 15.00 na katowickim „Rapidzie”.

Niedłgo pojawi sie również tradycyjny skrót z meczu. Informujemy, iż adres witryny internetowej naszego partnera medialnego znajduje się obecnie pod adresem www.sport-slaski.eu

 

Protokół meczowy:
9. kolejka Klasy Okręgowej gr I
sobota, 8 października, godz. 1:00, stadion Podlesianki

LGKS 38 Podlesianka – GKS Urania Ruda Śląska  0:2 (0:0)

0:1 – Skudlk, 58 min

0:2 – Ł.Krzywda, 80 min

Sędziował Krzysztof Palej (Zabrze)

Podlesianka: Wolan – Sieniawski (70. Stompor), Renner, Sowa, Nowak – Zając, Brehmer(c), Kubacki, Rawicki (55. Witas), Kaczmarczyk  – Kut. Trener Daniel KACZOR.

Rezerwa: Fojcik, Gruszczyński, Góralczyk, Tyc, Kiełbowicz

Urania: Pardela – Szady, Grzesik(c), Jańcza, Grzesik – Zalewski, Piecha (70. Skorupa), Ł.Krzywda, Wenisz, Skudlik (80. M.Krzywda) – Kot.  Trener Damian MALUJDA.

Rezerwa: Szweda, Grabara, Żmudziński, Solorz

Żółte kartki: Sieniawski – Grzesik, Henisz

coloo

Komentarze

Sponsorzy

Partnerzy

Partnerzy medialni

Copyright © 2014 LGKS Podlesianka Katowice
Projekt i realizacja ADW