LGKS 38 Podlesianka Katowice

Oficjalny serwis internetowy

Plan zrealizowany! Sokół Wola – Podlesianka 0-1

Mecz trzeciej kolejki Klasy Okręgowej przypadł na wyjazdowe spotkanie z Sokołem Wola. Jest to teren, na którym w ostatnich latach jeszcze nie wygraliśmy, gdyż ostatnie dwa spotkania zremisowaliśmy tam po 1-1.

Wiadomym było, że pojedynek ten będzie bardzo ciężki, nie tylko ze względu na klasę rywala, ale również przez fakt, iż było to dla obu zespołów trzecie spotkanie w przeciągu tygodnia.

Podlesianka od samego początku osiągnęła dużą przewagę w posiadaniu piłki, które mogło wynosić spokojnie ponad 70%. Niestety początkowo nie przekładało się to na sytuacje bramkowe, choć czuć było, że takowe są kwestią czasu. Dwa razy akcje rozwijały się obiecująco, ale najpierw po indywidualnym rajdzie Rosiński uderzył obok bramki, a chwilę potem po ładnej kombinacyjnej akcji, ten sam zawodnik minimalnie zbyt mocno zagrał do wychodzącego na pozycję Nowotnika i piłka padła łupem bramkarza.

Gospodarze ogryzali się bardzo rzadko, ale groźnie. Pierwsza szansa Sokoła, to strzał z szesnastu metrów Magiery , który świetnie nad bramką przerzucił Wolan. Dosłownie chwilę później ten sam zawodnik  główkował po dograniu zza pola karnego, lecz nasz bramkarz pewnie złapał piłkę.

W 23 minucie Rosiński przejmuje piłkę na lewej stronie, przegrywa na prawą stronę do Nowotnika, który przekazuje piłkę do schodzącego na skrzydło Kaczmarczyka, skąd nasz napastnik posyła dokładne dośrodkowanie wprost na głowę nabiegającego Rosińskiego, a ten wyprowadza nas na prowadzenie!

Kilka minut później bliski podwyższenia wyniku był Kubacki, który po dośrodkowaniu Nowotnika z prawej strony uderzył głową minimalnie niecelnie.

Od momentu strzelenia gola delikatnie się wycofaliśmy i mocno kontrolowaliśmy przebieg spotkania. W samej końcówce do dosyć przypadkowej sytuacji mogliśmy podwyższyć prowadzenie, kiedy długą piłkę Colika, przeciął jeden z obrońców Sokoła i tylko łut szczęścia zaważył, ze piłka po odbiciu się przed linią bramkową przeszła jeszcze nad poprzeczką bramki Sokoła.

Sytuacja ta nie była naszą ostatnią przed przerwą, gdyż w 45 minucie tworzymy świetną wielopodaniową akcję lewą stroną. Finalnie dynamicznie urywa się Rosiński , podaje na przedpole do Colika, ten do Kubackiego, który niestety trafia wprost do „koszyczka” bramkarza.

Na przerwę zeszliśmy ze skromnym, acz zasłużonym jednobramkowym prowadzeniem.

Po zmianie stron w dalszym ciągu widoczna była nasza duża przewaga i dojrzałość, choć gospodarze mieli w tej części już troszkę więcej z gry, poniekąd z tego powodu, iż coraz więcej sił zaczęli rzucać do ataku.

W 52 minucie Żemła podaje do środka do Rosińskiego, który decyduje się na mocny, soczysty strzał z 25 metrów, ale piłka nieznacznie mija dalszy słupek bramki Zielińskiego. Kolejna szansa popularnego Rosy, ma miejsce 8 minut później, kiedy po halowym zagraniu Kaczmarczyka uderzył z doskonałej pozycji głową obok bramki.   

Jedyna naprawdę dobra okazja Sokoła ma miejsce 62 minucie kiedy po naszym indywidualny, błędzie i ładnym wejściu w nasze pole karne Bujaka, ten sam zawodnik traci nerwy i piłka bez problemu ląduje w rękach Wolana.  

Kilka chwil później znowu przejmujemy inicjatywę i konstruujemy ataki na bramkę graczy z Woli. Po akcji Kaczmarczyka, efektownego strzału a’la Quaresma próbował Rosiński, ale Zieliński kapitalnie przerzuca piłkę nad bramką.

W 83 minucie powinniśmy postawić kropkę na „i” i to po akcji, którą śmiało można nazwać „wisienką na torcie”. Żemła z prawej strony zagrywa do Nowotnika, który wymienia klepkę z Kaczmarczykiem i zagrywa w środek do Rosińskiego, który dynamicznie odrywa się od obrońców i wychodząc sam na sam podaje jeszcze w bok do Kaczmarczyka, którego strzał wybija z linii jeden z obrońców. Akcja palce lizać, ale niestety bez korzyści w postaci zmiany wyniku.

Im bliżej końca, tym częściej wychodziliśmy w dużej przewadze liczebnej z szybkimi atakami. Dwukrotnie po takich kontrach w pozycjach strzeleckich znajdował się Zając, lecz najpierw jego uderzenie pewnie obronił bramkarz, a potem płaski strzał przeszedł obok słupka.

Do ostatniego gwizdka sędziego nie wydarzyło się nic istotnego i choć po skromnym 1-0, to po dobrze rozegranym meczu i wielu okazjach do podwyższenia wyniku wywozimy 3 punkty ze stadionu Sokoła Woli.

Trzeba oddać gospodarzom, że z byli zespołem dobrze zorganizowanym i mającym pomysł na grę. Z pewnością będą trudnym rywalem dla każdego z naszej ligi.

Za tydzień wracamy na własne boisko na arcyciekawy pojedynek z Pogonią Imielin, która tak jak i my, ma na swoim koncie komplet punktów po trzech spotkaniach. Ten mecz będzie bezdyskusyjnie hitem nadchodzącej – 4 kolejki! Nie możecie go przegapić!

Kolejny raz zachęcamy do śledzenia i polubiania naszego profilu FB, na którym najszybciej będzie dostępny materiał video z opisywanego spotkania oraz galeria zdjęć.


Protokół meczowy:

3 kolejka Klasy Okręgowej gr I

sobota, 18 czerwca, godz. 17.00, Stadion Sokoła, ul. Pszczyńska 7, Wola

LKS Sokół Wola – LGKS 38 Podlesianka 0-1 (0-1)

0:1 Rosiński, 23 minuta (asysta Kaczmarczyk)

Sędziował: Krzysztof Palej (Rybnik)

SOKÓŁ: Zieliński – Chlebowski, Grabowiecki (85. Koczy), Jucha (84. Pala), Sosna – Bula, Faruga (c), Kaczmarczyk (60. Bujak), Magiera, Wyrobek – Krawczyk (63. Kudyba). Trener Łukasz BILIŃSKI

Rezerwa: Kołek, Porczyński, Tomala

PODLESIANKA: Wolan – Witas (77. Widenka), Nowak, Renner, Żemła – Kubacki (65. Zając), Brehmer (c), Rosiński, Colik, Nowotnik (84. Kiełbowicz) – Kaczmarczyk (90. Fabian). Trener Daniel KACZOR.

Rezerwa: Świętek, Góralczyk, Pogrzeba

Żółte kartki: Foruga, Sosna, Wyrobek, Koczy (wszyscy Sokół)

 

 

foto: Slaskisport.tv/Agata Dworczak

Komentarze

Sponsorzy

Partnerzy

Partnerzy medialni

Copyright © 2014 LGKS Podlesianka Katowice
Projekt i realizacja ADW